You are viewing [info]vaeety_braeu's journal

Lucja
02 January 2010 @ 06:08 pm
Kurwa, to że przeżyłam sylwestra, to, że doszłam cała i zdrowa do domu to nie znaczy, że jak juz do niego dotrę to mam nerwicy diabelskiej dostać. Huj mnie to, że raptem jakieś 3 razy do roku zdarza się ojciec wstawiony, ale jest to o trzy razy za dużo. Nie, nie bije mnie nikt. Ale ojciec na trzeźwo jest rozwolniony i czepia się głupot, a na nietrzeźwo robi wymienione czynności 15 razy częściej/bardziej. A ja oczywiście nerwicy dostaje, bo jak inaczej, dziki szał i z siebie wychodzę i strzelić w mordę pragnę. Dobrze, ze to było wczoraj,a dziś już śladu nie ma. Mogę żyć, znaczy funkcjonować normalnie. Choć, w sumie.. i tak jest i będzie 254765253757 innych powodów, coby mnie nerwica złapała, ale cóż. W ogóle, ale zapomniałam, miałam coś takiego zabawnego wczoraj, ale ZAPOMNIAŁAM, ZAPOMNIAŁAM !!!!!! I chuj, nie napiszę więc nic więcej. Njusy u zamaskowanego anglisty podniosły mnie na duchu. Koocham go. Jest coś w tv? Nie ma nic w tv. Siedzę więc nadal przed jebanym komputerkiem. Dotego jestem aktualnie bezpłodna. Zero weny, Chujemujedzikiewełże. 
 
 
Current Location: dupa czarna
Current Mood: nerdynerdy
Current Music: N.O.T - Jestem tutaj | Powered by Last.fm
 
 
Lucja
30 December 2009 @ 08:08 pm
ale niechże takie pozostaną po wiek wieków bezpańskich
Strasznie boli mnie głowa. Mateczko, matulko, jak bardzo. Łyyyyyyyyy. Ach, umieram, umieram. Marek Grechuta jest moim ideałem męskości. I co z tego że urzekają mnie rzewne skrzypki i słotdkie balladki z kategorii 'tej jedynej' i co, i co i co. cocooccocooc. cococoocococ. Jestem zła i nie lubię być zła. Lubie, jak mnie głowa nie boli, ale jak boli to nie lubię. cococoocco. 

by the way, srajta się dalej z sylwestrem a ja sobie pozacieram w kąciq rączki.
 
 
Current Mood: crappycrappy
Current Music: Marek Grechuta - W Dzikie Wino Zaplątani | Powered by Last.fm
 
 
Lucja
29 December 2009 @ 09:11 pm
przedstęp: własnei się przyłapałam, że na pececie rozwalał makintoszoskim układem ź/ż sz'cholera. //koniec

Bo jest tak, że istnieje jakiś patriotyzm lokalny, nie? Że jebiesz wszystkie miasta na prawo i lewo, a twoje macierzyste to eden/utopia/raj oraz inne nawiązania do tekstów kultur. Powiadasz, jeśliż w towarzystwie innomiejskich. Przed ziomkami pod blokiem to już najeżdżasz na wszystko co w twoim mieście się znajduje. Wiecie, no to wkurwiające jest, może i sama się czasami na tym przyłapuję, ale kurde, głupia sprawa a tak wkurwić może.
// Mam 15 lat, na legalu od 8 grudnia. Miewam poczucie, że życie, że młodość przepływa mi przez palce, przelatuje koło nosa. Mam do wyboru dwie drogi. Albo bunt i ratowanie swojego zdania, swojej racji, siebie samego, kosztem moze wielu udogodnień, ale z zachowaniem jakotakiego honoru i pewności siebie, albo uleganie, jako wybieranie mniejszego zła, jako zachowanie skóry, jako pozostanie przy tych zasranych udogodnieniach. Czuję, że wybrałam to drugie rozwiązanie, tą postawę. I czuje tak, że jeśli nie buntuję się tym najbliższym, podczas tej młodości, tego przyuczenia do życia, to czy dam radę walczyć o swoje w przyszłości czy może będę lizała dupę komuś sprytniejszemu ode mnie? bo przecież, nie oszukujmy się, oryginały i sprawiedliwość nie istnieją. Czasami to nawet chcę się porządnie najebać. Jakoś tak wiecie, odkuć, jako symbol przejścia na drugą stronę mocy. Ale czy będę wtedy sobą? czy może właśnie teraz jestem sobą?   
 
 
Current Location: świdnik, nie inczaje
Current Music: Cool Kids of Death - Bal sobowtórów | Powered by Last.fm
 
 
Lucja
04 December 2009 @ 04:12 pm
Koncert rockowy.
Perkusista myśli: Ale równo dzisiaj gram, jeszcze solo i po sztuce laski są moje.
Gitarule: Ale dzisiaj dobrze żarzy gra, jeszcze jakaś porywająca solówa z tarzaniem się na podłodze i laski są moje.
Podobnie wokal: Ale dzisiaj czysto wychodzi, normalnie wszystkie panienki u stóp będę miał.
Basista: i razA i dwaA i trzy G i cztery E zaraz przejście, kurde tylko się nie walnąć i razA i dwaA i trzy G i cztery EAisB Shit, walłem się...

Jest to muj ulubiony dowcip pro muzyczny, pro basowski, z którego zawsze tarzam się po podłodze. Lubicie anegdotki pani Jadzi? Zaraz je polubicie (:! :
"z tą niebieską solą, z chlorkiem ileś magnezu ileś [chyba nie, ale kij z tym] to mam niemiłe wspomnienia. Ta sól jest używana do pryskania warzym. I kiedyś, w tunelu mieliśmy pomidory i były opryskane. Mój synek, malutki wtedy jeszcze, Piotruś, oraz siostrzenica Dominisia bardzo lubili warzywa. Zerwali się z rana, bawili się na podwórku i poszli po te pomidory! Zanim zdążyłam się ogarnać, przyrządzić coś w domu, moja siostra przyszła z dzieciakami i mówi, żebym coś zrobiła z Piotrusiem, bo zjedli te pomidory. Do wieczora nic się niedziało, więc zbagatelizowałam sprawę, lecz w końcu postanowiłam zadzownić na pogotowie, tam miałam dobre ukłądy i zawsze mi coś doradzili. Tym razem połączyli mnie z Toksykologią na Biernackiego, tam powiedzieli mi, że muszę czekać na wiadomośc z głównego instytutu [czy coś] w Łodzi. Dzieci już spiące, a ja bałam się je kłaść. Jeszcze Piotruś sie tłumaczył: ale mamuuusiuu, my tylko lizaliśmy te pomidory. No jeszcze lepiej! Naszczęście toksyczność tej soli była bardzo daleka."
Warto dodać, że opowiadała nam to c h e m i c z k a.
 
 
Current Location: chce graffiti ;c
Current Mood: cynicalcynical
Current Music: Dick4Dick - Technology | Powered by Last.fm
 
 
Lucja
23 November 2009 @ 02:28 pm
a co wam powiem to wam powiem. Edward w kinach to wam sie w dupach przewraca i tyle. Pogłębia to mój stan emodepresjii wywołanej niepowodzeniami szkolnymi na tle powodzeń mych przyjaciół. Dziś, oczywiście, nie inaczej, odrobina gderania nad wcześniej wspomnianymi potencjalnymi dupkami. Karol Krawczyk ze znanej komedii polskiej mawia: Idę na bilard i piwo do Niedźwiadka. No patrzcie. Na bilard. na piwo. Na bilard. Wszystko rozumiem. Zauważyłam już, że te objawy mogą pojawiać się u mężczyzn bardzo wcześnie! Jeśli zauważycie takiego, co to lata na bilard i piwo non stop, ostrzeżcie ich przyszłę żony! Bo chyba Karol Krawczyk nie jest najlepszym przykładem na męża, partnera i tak dalej, prawda? Oczywiście, moim skronym zdaniem. Napakowywuję się [niezbyt składne słowo] takimi przekonaniami, ale to dobrze, nie ma lekko trzeba dystans mieć, trzeba wiedzieć co się kroi, co się dzieje. Żeby nie było, że twój mąż sam śmietany nie kupi [spr, inf.] Jak to p. Jot ' jak jest się takim grubym, takim jak ja, to nie dobrze, to skreślamy, a jak chudym to nie' Pamiętajcie tą madrość ! Wykupcie książki z dietami błonnikowymy, kapuścianymi i kiełbasianymi. Propos książek. Żądam sprezentowania mi książki 'Kieszonkowy atlas kobiet'. Dzięks za uwagę.
 
 
Current Location: LSW
Current Mood: mellowmellow
Current Music: Pustki - Sloneczniki hollywood | Powered by Last.fm
 
 
Lucja
17 November 2009 @ 08:43 pm
Bardzo przewrotny dzień, bardzo gderająca ja. Znowu nie będzie mi kto miał lekcji przynieść aż do łikędu. No pięknie. Oglądałam dziś Małą wielką miłość. Kobiecieję, to chyba dobry znak. Przyszło mi do głowy, że mężczyźni muszą nienawidzieć słowa dupek. Prawda? Obrażają się za to. Bardzo. Taka obraza męskiej dumy i dupy. Takie dokopanie. To ty, taki niedobry, chamski, bezczelny, po prostu DUPKU. Nóż w serce, w plecy. Takie domysły przychodzą do mnie z filmów i książek. Tam kobieta nie obraża mężczyzny kretynie, idioto, nieudaczniku tylko dupku. Dupekdupekdupekdupek i wszystko wiesz. Wiesz, że to facet, że fecet-dupek, obrabia dupe. Oni się obruszają wtedy. Mogą być idiotami, kretynami czy nieudacznikami, ale nie DUPKAMI. Wtedy nie wracają i nie przepraszają, bo wtedy wina to jest po naszej już stronie. Za tego DUPKA. Muszę to przetestować jakoś na własnej skókrze, znaczy, na skórze ofiary. Tego potencjalnego DUPKA. W tym musi coś byc.
 
 
Current Location: DUPA BISKUPA
Current Mood: accomplishedaccomplished
Current Music: Interpol - Wrecking Ball | Powered by Last.fm
 
 
Lucja
15 November 2009 @ 07:22 pm
O tak, mam tyle czasu, że bez gderania się nie obejdzie.
Lecz od razu przerw na reklamy, jak to w dobrej komercji przystało, idę po soczka, dla zdrówka!
Jestem, z witaminką. Nie odczujecie przerwy na reklamy, ale dla mnie zapisanie tego jest ważne, bo pisanie posta to przecież niesamowita ceremonia. Ludzkei koleje losu są dziwne. Możesz być anglistą, uczyć w szkole, mieć uznanie wśród dzieci, a i tak cię wyleją po to, by stać się smakoszem bigosu w teleexpresie. Choć to chyba wolontariat. Ale gdy spotkam Sławcia na ulicy, pogratuluję mu. Wiecie, nie bardzo mi leży leżenie w tej chwili. Śpię tyle, a geografia leży. Ale zrobiłam jeden test, obczaiłam wysokość górowania słońca i Ania mnie przetestowała. Muszę przejść dalej >.< Marzą mi się odwiedziny jakiejś dobrej osoby. Bo wiecie, jak to jest, nudzę się, więc potrzebuję rozrywki przy łożu. To straszne. Chce się tego zrozumienia, ale to naturalne, więc nie przejmuję się tym. Chodzę ulicami i.. no bardzo łatwo ulec takiemu nastrojowi podjarania. Tak. Tak, że ja to sobię radzę, że ja to rosnę na ludzi, ze mnie będzie ktoś, ze mnie JEST ktoś. Staram się się nie jarać. No nie, a teraz to się zdenerwowałam. Jest taka sytuacja jest jakaś dziewczyna x i chłopiec d. D, bo z niemiec. Oni są, są sobie razem, chuj wie czasu ile. Dziewczyna X się z nim rozstaje, ale D nadal ją kocha, kocha kocha, kocha i zachowuje się tak, jakby nadal była jego. X ma już nowego partnera. A D nadal śle jej upominki, ostanio przysłał jej płytę PANIK [nie wiem co to] ta rozpakowała przesyłkę, a teraz cieszy się na bardzo popularnych teraz fotoblogach 'ahhh, danke chrissi za płytę! marzyłam o niej' A teraz pewnie wraca od swego obecnego partnera. Wiecie, to się w pale nie mieści. Tu się wierzyć przestaje w uczucia z kategorii pięknych i szlachetnych. Ażeby to była dyskografia Patricka Wolfa nie przyjełabym jej od mojego byłego partnera. Odesłałabym ją. Oddała. Oddała.
Girl with one eye.
 
 
Current Location: kurzeszyn
Current Mood: coldcold
Current Music: DBSK/TVXQ - Mirotic | Powered by Last.fm
 
 
Lucja
09 November 2009 @ 08:35 pm
Wiecie, jak to jest. Za dużo mi tej nyndznej Kaśki podrywaczki i do tego pikny teledysk damaris UAU. Bożechryste. Walczę z samą sobą, z tą linijką, tak, tak. Póki wygrywam to jest dobrze, choć przecież jednocześnie przegrywam. jacipu. Że no wiecie. KUHUHUHTUTHHKRHURMHTUHRHRm. Chcę następny odcinek Czasu honoru bo niewytrzymam!!!!!!!!!!!111111111
 
 
 
Current Location: biurasko
Current Mood: bouncybouncy
Current Music: Coma - Popołudnia bezkarnie cytrynowe | Powered by Last.fm
 
 
Lucja
06 November 2009 @ 06:30 pm
 Tak. Bo chciałabym tego posta poświęcić rozważaniu nad powstaniem wa-wskim.
Dlaczego Antygona? A spójrzcie tylko, proszę. Antygona: młoda, szalona, umiera w imię ideii wolności, ideii ideii niepisanych praw. Ginie z własnej ręki, sama się wpakowała. Z wyboru. Wybrała poświęcenie dla innych. Posunięcie nienajmądrzejsze, ale też nienajgorsze. Szaleństwo, trochę pychy, ale dobroć w sercu. Bo mogła inaczej, mogła. Dogadać się. Cokolwiek. Ale poszła w dym morii, śmierci, jest na ustach wszystkich, może buntowniczka. Nawet. Taki heroizm. Uważam, że herozim nie jest do końca taki super hiper, ale się ceni, ale się podziwia. Heroików.
A powstanie? Czego jakś Antygona i jakies powstanie to takie bliskie rzeczy?
A no popatrzcie. Młodzi ludzie, szaleni jak na wiek przypadło. Ograniczono im wolnośc do zera. Wybuchają wystrzelają, walczą giną, dla ideii. Ideii wolności, patriotyzmu. Mogli przeczekać, a no mogli. Wojna skończyłaby się i tak. I tak by ruscy kraj zalali. A jednak. Jednak żyłka pękłą, juz nie mogli, nie pozwolili, by tak dalej ich upokażać znieważać. Bez względu na konsekfencje. Tu pojawia się hybris, ta ich pycha, ze niby dla dobra ogółu, ale fakt, ze zginą, okryją się chwałą też ich kusił. Grają, walczą, biją się umierają i jest to kommos. Jakiś miesiąc, możę mniej, może więcej pwostania i każdy z nich uświadamia sobie 'boże cośmy zrobili, jaka to głupota, dlaczego nie pomyśleliśmy?' I na końcu to Katarsis to 'przechodniu, powiedz warszawie..' ażeby nigdy więcej.
Powstanie też, tak na mój sposób widziany było trochę na takiej zasadzie, trochę tak chyba myśleli powstańcy młodzi, że idę, idę walczyć, jak kumple z bloku, jak janek z chożej, jak bronek z solca, przecież będzie wstyd, jak nie pójdę, bo mama mi zabroniła. to było takie pójście na illegal biba, po czym zogn i wylądowanie w domu, mama szlabanuje, a ty potem przestrzegasz 'nie rób tego' Nie chcę w ten sposó jakoś negować pojęcia szlachetności powstańców tylko przedstawić jeden z wielu spojrzeń, perspektyw. 
Z nami to jest tak, tak z taką ofiarą losu. Już Gajcy pisał w wierszu 'św. kucharz od hipciego' dokładnie tak : przegryźcie chrystusem narodów. Krzyżujemy się z własnej woli, idziemy ną golgotę, a potem upominamy, coby o naszej szlachetności naród, świat nei zapomniał.
Sam roztrzygnij z czym się zgadzasz, a z czym  nie.

 
 
Current Location: świdniczek
Current Mood: boredbored
Current Music: Żywiołak - Oko Dybuka | Powered by Last.fm
 
 
Lucja
03 November 2009 @ 07:57 pm
jestem ja w tym mieście, jednym ze 100 tyś. ioboze. obożeobozeobożę Wrzechniemogący. kurwajapierdole, co się dzieje? CO SIĘ DZIEJE?
nihil novi, sram. 
 
 
Current Location: lsw
Current Mood: annoyedannoyed
Current Music: Ania Dąbrowska - Tego Chciałam | Powered by Last.fm